Monthly Archives: November 2012

Białe katulki

 

 

 

 

 

 

 

 

Pani Justyna zrobiła bezy. Właściwie troche nie dokładnie, bo zaczęło się inaczej się nie tak konkretnie. Sytuacjia wyglądała następująco: jak zazwyczaj chwątałyśmy się w kuchni rozmawiając przy tym na różne tematy. Właśnie wtedy przeszedł Pan Łysy z opowieścia o przepysznych bezach z polskiego sklepu w Berlinie

– Wiecie co, jadłem bezy tam w tym polskim sklepiku i no, dobre były. Bardzo dobre!

– No, proszę… próbowałam łagodnie a jasne migać oczkami, przestań natychmiast z tej bzdury.

– No, no. Naprawdę, były pyszny.

I co teraz, bo właściwie te bezy były w domu i znamy je obydnie. Pani Justyna nawet probowała, ja nie bo moje zęby mi nie pozwalaja kosztować kamieni. Po prostu cukier, albo lawina z cukru, białka, połączenie cukru z wapnem, dużo wapień. Twarz Pani Justynyie prawie nie poruszał , może połknęła słowa, a później w środku wybuchły, ogień i pożar. Oczy prawie się rozpuściły po tym wewnętrzny pożarze. Ja z mojej strony, reagowałam w ten sam sposób jak na słowa, że Dorota Masłowska nie umie pisać, albo że każde dziecko potrafi pisać wiersze tak jak Różycki. Co powiedzieć? Można się udusić. Tak na takie „coś” nie ma odpowiedź. Można tylko odpowiedzieć robiąc dobre bezy i tak się stało, że pani Justyna upiekła bezy:

Pasta al Pomodoro, z pomocy ”battuto”

W moim rodzinny domu robiło się go bardzo często. Zazwyczaj w dni, kiedy mama póżno wracała ze szkoły, a mój brat był za głodny, żeby długo czekać na wytęskniony obiad. Poza tym to też świetna opcia w sytyacji kiedy w kuchni nie ma nic lepszego do upichcenia. To był jak typowy schemat każdej mamy we Włoszech. A kiedy podano do stołu i mama mogła spokojnie usiąść razem z dziećmi zalegała cisza. To już tylko dowód na to, że jedzenie jest bardzo dobre, a cisza mówi sama za siebie. ”Silenzio, parla Agnesi”, tak brzmiało kiedyś bardzo znane hasło reklamowe. Cisza, Agnesi mówi. Agnesi, czyli makaron.

To prosta potrawa, a jeżeli zrobiona z sercem i z dobrym battuto – zawsze jest pyszna. Tak jak najprostsze pierogi ruskie, nigdy się nie nudzi i zawsze wszystkim świetnie smakuje.

 

To ona: la Pasta al Pomodoro, z pomocą dobrego battuto.

Immagine

Battuto.

To jest podstawą każdej dobrej potrawej, byle to ryba, mięso, warzywa, nie ważne. Marchewki, seler, czosnek, pietruszka, pory, cebuly i cokolwiek jeszcze sie zechce, bo nie ma szczególnych przepisów. Battuto to kwestia smaku, kolorów i czego, co jest w domu, albo w ogrodzie, i wtedy to jest prawdziwym pacnącym battito.

Mezzalunę (półksiężyca) trzeba mieć, tylko. A co? Nie macie mezzaluny w domu!? Oj rany, trzeba kupić.

Immagine

Smażyć na dobrym oliwie, dobry, bo stąd smak się stworzy, jak wszystko jest złote można wrzucać pomidory, albo puszkę, albo świeże, to zależy czego macie pod reką. Dodać wodę, solić, i zostawić otwarto dopóki nie ma już wody. I spróbować, żeby poprawić.

Immagine

Makaron, spaghetti, fusilli, lumache… cokolwiek, wszystko świetne się nadaje.

Zawsze pamiętać! Kiedy się kupuję makaron lepiej sprawdzić czas gotowania, i im więcej tym lepiej! 12 minut to świetnie, 8 może być, mniej nie, mniej to dla kury. Przynajmniej we Wloszech.

Immagine

Więc, z tą pomidorową włoską katulką, smacznego.

Tagged , , ,

Jak tworzy się Katulka?

Najpierw pomysł. Potem bałagan


 

 

 

a w końcu cud, czyli Katulka

Powrotne pyzy

Historia powrotu.

 

 

 

 

 

 

 

 

Wróciłyśmy z Polski i nasz piękny zakwas czekał na nas w lodówce. Bo powroty z Krakowa mają zawsze w sobie wielki smutek i trzeba sobie pomóc jakąś pysznością. Najpierw trzeba było odświeżyć zakwas: mąka jest, woda też – odświeżymy go a potem pomysły mogą być róźne. “Pani Mistrzu, co będziemy gotować?“ „Pyzy“. Mówi ona, poważnie i punkt. Niech pyzy będą. Bo kiedyś namówiłam ją na pyzy na zakwasie, a ona zrobiła ogromne oczy. Przecież zakwas to zakwas, można go traktować jak mąkę samorosnącą bo jeżeli masz przepis na ciasto z kilograma mąki wystarczy odłożyć jedną trzecię mąki i zastąpić  zakwasem, będzie to samo. Samo, a nie samobójstwo, jak poprawił mi komputer, ale tak właśnie na mnie Mistrz patrzył.

Tylko że potem pyzy były świetne, naprawdę świetne i teraz nie ma mowy na pyzy na drożdzach, bo te na zakwasie nie maje już czasem przeszkadzającego smaku  drożdży.

Składniki czyli rozmowa z Mistrzem.

Ile dajesz mąki. No, mąki kilogram, potem dwie szklanki mleka, 20g drożdży, chyba, no bo ile jest ich w  kostce? Nie wiem, tu 42g, ale Niemcy są dziwni, wiesz. W Polsce chyba 40, równo. No pół kostki daję. I Jajka? 4 jajka i co, no cukru oczywiście trzeba dać, pół szklanki wystarczy, to chodzi o smak, do smaku, bo to sama mąka i musi być trochę cukru, bo inaczej będzie niedobra a musi być dobra, no? No. A ile dać soli, dwie szczypty soli? Pół łyżeczki wystarczy. I mleko. No już mleko dałaś. No tak, to już.

Więc, po rozmowie

– 1kg. mąki

– 20g. drożdży

– 4 jajka

– pół szklanki cukru

– masła trzy łyżki.

Mistrz podgrzeje mleko, żeby nie było ani zimne ani za gorące, rozpuszcza osobno drożdże z cukrem, potem jak już mleko jest gotowe łączy z drożdżami, w osobnej misce wsypuje dwie szklanki mąki, robi dołek – bardzo ważny jest dołek! Mówią mi oczy Mistrza, a ja sama nie wiem o co dokładnie chodzi – i wlewa do tego ważnego dołka już połączone mleko z cukrem i drożdżami (albo zakwas). To powoli łyżką pomiesza, żeby powstała gęsta masa przypominająca konsystencją kwaśną śmietanę – a jeżeli mieszkacie daleko od Polski i  macie wielka tęsknotę za kwaśnym mlekiem i śmietaną to jest okazja żeby sobie to przypomnieć, a jeżeli w domu są dzieci pouczyć, że  kwaśna śmietana to jak schodek przed rajem, tak dokładnie wygląda.

Teraz masa musi sama leżeć, spać i rosnąć. Mistrz nie patrzy na zegarek, ale coś innego robi i rzuca okiem czy masa rośnie czy nie. To wszystko trwa przynajmniej pół godziny. Po kolorowych snach, masa może się spotkać z jajkami bo jajka czekały na nią obok –  absolutnie nie w lodówce, tam dla nich za zimno, biedne. Jak razem się pobawią i się pomieszają trzeba dodać resztę mąki i sól, ale powoli, żeby nie przeszkadzać im w zabawie, żeby dobrze się miały i się nie udusiły w mące. Jak wszystko jest dobrze razem połączone i odkleja się od miski, ale nie może być za twarde bo wtedy pyzy nie popyzają, no i już. Jak ciasto jest gotowe można dodać troszeczkę roztopionego masła, bo będzie lepsze jak się ciasto błyszczy.

To wszystko leży 2 godziny, trochę więcej to zależy od temperatury kuchni.

Kiedy podwoi swoją objętość można stworzyć piękne kuleczki, czyli pyzy i zostawić jeszcze troszeczkę, żeby podrosły. A koniec z końców, Pani i Panowie, ugotować na parze. A co Pani Mistrz przygotuje żeby ugotować na parze ? – to już samo jest jak arcydzieło.


Nie są tak dobre jak kwaśna śmietana, ale dzieci je uwielbiają.

Krówkowa Katulka

Panie, Panowie,

oto przed Wami ciasto nad ciastami!

Przepis i starannie opisaną metodę znajdziecie w blogu Pani Mistrza. Bo ja tu ciągle liżę palcy z krówek i zastanawiam się jak nie dostać z tej krówki tyłka krówki. A nawet na początku mówiłam, że nie lubię krówki, że lepiej czekolada i tak dalej. Dopóki Mistrz nie ugotował w garnku tej pyszności i teraz mam zajęte ręce i nie mogę pisać, bo trzymam garnek, liżę boki i postaram się na razie tylko się cieszyć tej kremowej katulkowej krówki. Jem, po prostu.